Turystyka
Wycieczki
Pięć godzin w brudnym pociągu – koszmar. Oczywiście już na samym początku ekspres uciekł nam dosłownie sprzed nosa z Dworca Centralnego. Mówi się trudno i pozostaje jechać pośpiesznym, drugą klasą. W pociągu tłok, odór, złowrogie spojrzenia współpasażerów, po paru długich godzinach w końcu dotarliśmy. Kraków wita miłych turystów. Nawet ładny ten dworzec, tylko co do jednego mam zastrzeżenie: dopiero co udało mi się wydostać ze stolicy, na szczęście pierwszą rzeczą jaką widzę jest mój hotel. Kraków już prawie polubiłam, przeszkadza mi jednak nazwa jaką ma mój hotel. Trochę to irytujące, nawet w Krakowie nie można zapomnieć z jakiego miasta się przyjechało, za każdym razem przechodząc koło rynku będę widzieć dumnie świecący napis: Hotel Warszawski. Postaram się tym nie przejmować i z pozytywnym nastawieniem spędzić najbliższe dwa tygodnie. Oczywiście z moich wielkich planów zwiedzania Małopolski niewiele udało sie zrealizować. Pierwszy tydzień cały czas padało, trzeba było ograniczyć się do odwiedzania kawiarni w okolicach rynku i na Kazimierzu. Nie poddawajmy się, przecież tak też można miło spędzić czas na wakacjach. Początek drugiego, a zarazem ostatniego tygodnia mojego wypoczynku i pierwszy raz zobaczyłam słońce w Krakowie. Najwyższy czas bo już zaczynam rozmyślać nad przyspieszonym powrotem do stolicy. Udało się nam wybrać nawet na wycieczkę do Wieliczki. Podsumowując całą wyprawę: zwiedzanie krakowskich kawiarni zaliczone, wyprawy poza miasto też. Wakacje w pełni udane, a na dworcu żegna mnie dostojny Hotel Warszawski.
wersja do druku