Biznes i ekonomia
Banki, kredyty
Pożyczka świąteczne już od wielu lat cieszą się naszym ogromnym zainteresowaniem. Jeszcze do nie dawna były to chyba jedyne oferty szybkiego pożyczania gotówki, bez zbędnych formalności: czasochłonnego dokumentowania dochodów czy też szukania poręczycieli. Taki świąteczny kredyt miały szansę dostać nawet te osoby , które nie mogły liczyć na otrzymanie tradycyjnej pożyczki ze względu na brak wymaganej zdolności kredytowej.
Obecnie szybkie pożyczki oferuje już większość banków i są one dostępne przez cały rok.
Niektóre banki nawet się w tym specjalizują . Tam tradycyjnego kredytu już nie zaciągamy.
Prezent pod choinkę
Konkurencja na rynku kredytów świątecznych z roku na rok jest coraz większa, banki zmuszane są więc walczyć o nowych klientów. Kilka z nich postanowiło, że osoby, które u nich zaciągną kredyt, mogą liczyć na dodatkowe bonusy. Część banków (np. db kredyt) rozdaje więc prezenty. Inne obniżyły prowizję albo oprocentowanie kredytu. GetinBank proponuje udział w loterii świątecznej, a Eurobank odroczenie spłaty kredytu nawet na 3 miesiące.
Brać czy nie brać
Oczywiście , najlepiej byłoby zrezygnować z pożyczki na święta. Jednak czasem sytuacja materialna jest na tyle trudna, że nie mamy wyjścia.
Wtedy dobrze się zastanawiamy, jaka opcja będzie dla nas najkorzystniejsza.
Jeśli potrzebujemy dodatkowych pieniędzy na krótki czas i mamy kartę kredytową, świąteczne wydatki możemy sfinalizować za jej pomocą. Będzie to bardziej opłacalne niż kredyty bez zaświadczeń, jednak musimy spełnić dwa warunki.
Po pierwsze: nie możemy pobierać kartą gotówki z bankomatu.
Po drugie: zwrócimy cały dług w ciągu 50-55 dni (zależy od karty).
W takim wypadku bank nie policzy nam odsetek.
Jeśli jednak potrzebujemy pieniędzy na dłużej, ale pamiętajmy przy tym, ze raty będą obciążeniem dla naszego budżetu przez kilka czy kilkanaście miesięcy, dlatego zawsze decydujemy się na jakiś najniższą pożyczkę.
O czym pamiętać
Gdy zaczniemy przeglądać oferty banków, szukając najlepszej dla siebie oferty, nie kierujmy się tylko promocjami banku. Przede wszystkim zwróćmy uwagę na to, o ile więcej będziemy musieli bankowi oddać.
Nie sugerujmy się samym tzw. Oprocentowaniem nominalnym kredytu (to ono jest podawane w reklamach). Niskie oprocentowanie to nit zawsze tani kredyt.
Koniecznie musimy też zwrócić uwagę na wysokość bankowej prowizji oraz na ewentualnie inne opłaty przygotowawcze. To także od nich zależy wysokość naszej późniejszej raty.
Wybierając ofertę kredytową, nie zapomnijmy też zapytać o RRSO, czyli rzeczywistą roczna stopę oprocentowania, która uwzględnia wszystkie koszty kredytu i pożyczki bez zaświadczeń. Wysokość RRSO jest ograniczona ustawowo. Nie może ona przekraczać czterokrotności stopy procentowej kredytu lombardowego ustalonej przez NBP. Obecnie wynosi ona 6,5 procent. Oznacza to, że całkowity koszt kredytu nie może być wyższy niż 26 procent. RRSO powinno być zapisane w umowie.
Banki coraz częściej proponują nam także ubezpieczenie kredytu. Jeśli stracimy pracę, zachorujemy i nie będziemy mogli spłacać pożyczki, zrobi to za nas towarzystwo ubezpieczeniowe. Pamiętajmy jednak, że takie polisy są drogie, a do tego nie są uwzględnione w RRSO. Czyli musimy liczyć się z kolejnymi kosztami...
W niektórych bankach wykupienie ubezpieczenia jest warunkiem koniecznym do otrzymania kredytu, w innych nie.
Jeśli mamy wybór, pomyślmy, czy bardziej mam zależy na bezpieczeństwie, czy raczej na tanim kredycie.
wersja do druku