Społeczeństwo, polityka
Religia
Nie inaczej ma się również sprawa przyjmowania i dźwigania naszego codziennego krzyża za Chrystusem niosącym swój krzyż na Kalwarię. Maryja spotkała się z Nim na Jego drodze krzyżowej. I my spotkamy Ją także na naszej drodze, którą może nam wyznaczać loże boleści, trud codziennej pracy, upokorzenia, krzywdy czy niesprawiedliwość, niezrozumienie czy pogarda albo osamotnienie. Jakikolwiek byłby powód naszych cierpień, nawet zawinionych, bądźmy przekonani, że zawsze na tej naszej drodze krzyżowej spotkamy Maryję, która z troskliwością Matki prowadź nas będzie za Chrystusem dźwigającym krzyż. Można nawet powiedzieć, że im większe cierpienie nas spotyka, tym bliżej nas znajduje się Ona, Niepokalana a Najboleśniejsza Matka, która pociesza, wzmacnia i uczy nas iść „za Nim Jego śladami" (1 P 2, 21). Swoja obecnością i miłością podtrzymuje nas, pociesza i osładza nam nasz krzyż, który tu, na ziemi jest koniecznością. Uczy, że w naszym życiu powinniśmy odtwarzać życie Jej Syna i uzupełniać "braki udręk Chrystusa" (Koi 1, 24), że nie ma miłości bez ofiary, że miłość rodzi mocne dusze, że w miłości jest dziwna moc, której żadne cierpienie nie potrafi zniszczyć.
wersja do druku