Milion kapitalnych pomysłów

SEOBiblioteka.pl Biznes i ekonomia
„Długa podróż zawsze zaczyna się od pierwszego kroku” – autor tego zdania Lee Iacocca, osławiony jako twórca planu ratunkowego dla Chrysler Corporation w latach ’70, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że wielkie przedsięwzięcia i duże liczby biorą swój początek z małych „kamyczków”. Organizacja nowego projektu, który w wyobraźni przedsiębiorcy jest już dużą spółką giełdową (i tak być powinno!), to szereg przyziemnych, banalnych czynności. Ani banalne ani przyziemne - choć w większości przypadków nieuniknione - nie jest natomiast poszukiwanie kapitału na swój wymarzony biznes. Większość „marzycieli” (zwłaszcza młodych) na tym etapie szybko się zniechęca i zaczyna narzekać na rząd, unijną biurokrację, „stopy Balcerowicza”, leniwych umysłowo pracowników, a także na skąpstwo inwestorów. O ile te pierwsze „zła” nie wymagają rozbierania na czynniki pierwsze, to nad skąpstwem inwestorów (zarówno prywatnych i funduszy) można się zastanowić. Proponuję postawić prowokacyjne pytanie: „dlaczego ilość inwestorów/kapitału nie równoważy ilości pomysłów/zapotrzebowania”? Te dwa zbiory nie są równe, ponieważ funkcjonujemy w systemie gospodarki rynkowej, który sami wybraliśmy (dla niektórych niestety). Tak samo jak bardziej soczysta truskawka wypiera tą mniej smaczną (chińską?), tak lepszy pomysł z lepszą kadrą eliminuje w kolejce po kapitał pomysły nie tylko „księżycowe” ale także mniej przemyślane, perspektywiczne i bardziej ryzykowne. Tyle tylko, że tej pani która handluje na straganie owocami dużo łatwiej jest przekonać klienta, niż przedsiębiorcy roztoczyć wizję pomnożenia pieniędzy przed inwestorem. W grę wchodzą też rzecz jasna zupełnie inne kwoty. Ale przecież nie ma przymusu zabierania się za wielki biznes! Szybkie i łatwe pieniądze w Polsce już się nigdy nie powtórzą. Można jednak powalczyć o naprawdę duże pieniądze w długim okresie. Frustracja „marzycieli” wynika także z tego, że najczęściej młody przedsiębiorca nie zdążył jeszcze poznać trudu, jakiego wymaga zarobienie większej gotówki. Mówiąc dosłownie – nie potrafi on „wejść w buty” inwestora. Dla przedsiębiorcy „jedyne” milion złotych to dla inwestora „aż” milion. Bardzo zachęcam do większego szacunku dla pieniędzy o które się ubiegamy. Mówiąc o pieniądzach mam na myśli także te kilkuzłotowe kwoty.Zaczynajmy więc od pokazania naszemu potencjalnemu kapitałodawcy, że dbamy o każdy wydatek. Parafrazując Lee Iacocca’e można powiedzieć, że droga do dużych pieniędzy zawsze zaczyna się od starannej uwagi skierowanej na każdą wydawaną na początku złotówkę.
O autorze:
Wojciech Dołkowski
Serwis Szukam Inwestora - sprzedaż i wycena firm
Data dodania artykułu:
2006-07-20
 
ogród konie kominki zdjęcia ślubne

Ocena: 0.00  Artykuł czytany: 3382 raz(y)   wersja do druku