Edukacja
edukacja przedszkolna
Program ministra Giertycha zatytułowany "Zero tolerancji" próbował rozszerzyć swój zasięg z gimnazjalnych klas do przedszkolnych sal. Zaskoczeni dyrektorzy kieleckich placówek przedszkolnych, do których w pierwszej kolejności trafiły tzw. "Dwójki Giertychowe" (patrole złożone z przedstawicieli kuratorium i policji) nie kryli zdumienia i obaw nad słusznością takiego przedsięwzięcia. Pomysł krytykowali także nauczyciele.
W wyniku publikacji tego wydarzenia na łamach gazety .pl i szerokiej krytyki takiego przedsięwzięcia świętokrzyskie kuratorium oświaty wycofało się z badania poziomu agresji w przedszkolach.
A jednak, baczny obserwator przedszkolaków za jakiego się uważam może mieć wrażenie, że poziom agresji w przedszkolach wzrasta i przybiera coraz szerszy zasięg. Przypominam sobie dzieci sprzed kilkunastu lat i te dzisiejsze i mogę jednoznacznie stwierdzić, że "dzisiejsze" dzieci stają się coraz bardziej trudne wychowawczo. Stawianie im jakichkolwiek granic często staje się powodem frustracji i niepohamowanego wybuchu złości.
Nie tak dawno byłam świdkiem scenki, która przyprawiła mnie w osłupienie. W małym osiedlowym sklepiku zwróciła moją uwagę mama z dzieckiem robiąca zakupy, która negocjowała pięcioletnim dzieckiem na temat kupna pistoletu-zabawki (pytanie: czy pistolet jest zabawką i jakie wartości wnosi w życie dziecka?). Spokojne tłumaczenie mamy, że to nie jest odpowiednia zabawka i że nie ma na nią pieniędzy spotykało się ze sprzeciwem dziecka. Nie pomogło tez tłumaczenie, że książeczka o Kubusiu Puchatku jest tańsza i możliwa do kupna. Chłopiec coraz głośniej wykrzykiwał "Ja chcę! Kup mi pistolet!" ściągjąc spojrzenia klientów i obsługi sklepu. Chłopiec krzycząc szarpał mamę za spodnie, potem gryzł, kopał aż wkońcu położył się na podłogę i zaczął wierzgać nogami.
Takie scenki spotykamy częściej. Wystarczy przypomnieć sobie jeszcze nie tak dawno nagłośnioną sprawę pięciolatka terrorysty z Warszawy, który gryzł, drapał, używał wulgaryzmów wobec dorosłych i był zagrożeniem dla innych dzieci w przedszkolu. Kto ogląda program SUPERNIANIA , w którym zachowania dzieci mrożą krew w żyłach będzie miał także nieodparte wrażenie, że agresja wśród przedszkolaków naprawdę istnieje.
I nie należy tu mylić zwykłej przedszkolnej kłótni o zabawkę z gigantyczną w swoich rozmiarach agresję dzieci przedszkolnych, która przenosi się także na dorosłych i rzutuje na dalsze wychowanie dziecka zgodne z normami życia w społeczeństwie. Destrukcyjne czyny i objawy wrogości wśród dzieci przedszkolnych powinny budzić ogromny niepokój i prowokować dorosłych do podejmowania wysiłku poznawania motywów działania agresywnego u dziecka.
Wszystkie dzieci mają w sobie agresję, gdyż jest to składnik genetyczny naszego życia, niezbędny do podejmowania działań i trudów współczesnego świata. Niestety, niewłaściwe kierowanie energią agresywnych zachowań prowadzi do destrukcyjnych zachowań i objawów wrogości naszych dzieci. Ogarnięte przemożną energią mogą zapomnieć o innych ludziach, krzywdzić ich i niszczyć otoczenie. Jednocześnie wydajemy na świat dzieci wyposażone w silne uczucie miłości. Znajdowanie równowagi między agresją i miłością jest kluczem do sukcesu wychowawczego, który trwa przez wiele lat obejmując dzieciństwo i młodość. „Jesteśmy za to odpowiedzialni o tyle, o ile pracując z dziećmi pomagamy im w osiągnięciu równowagi między agresją i miłością. Jeśli nam samym brakuje równowagi, będącą naturalną konsekwencją rozwoju, to zamiast niej wywołamy reakcję przemocy. Starania, by całkowicie wyeliminować agresywne uczucie i pragnienie destrukcji u dziecka nie mają sensu. One są i pozostaną na zawsze, a do nas należy nadanie im takiego wyrazu, by dziecko nauczyło się wykorzystywać te uczucia i pragnienia w sposób konstruktywny ” [1]
Powinnością i obowiązkiem nauczycielek w przedszkolu jest informowanie rodziców o tym, w jaki sposób powstaje niekontrolowana agresja u dzieci, jak się zachowywać i jakie działania podejmować, by skierować ją na twórczą i pozytywną działalność. Warto także wspomnieć o właściwych wzorcach wychowawczych w domach rodzinnych, gdyż zatraca się szacunek do osób dorosłych.
Javier Urra, autor kilku prac naukowych na temat agresji dzieci zaznacza, że w rodzinach cygańskich (paradoksalnie) problem przemocy wobec rodziców właściwie nie istnieje. „Jest tak dlatego, iż Romowie od wieków traktują starszych wielkim z ogromnym szacunkiem". Wygląda zatem na to, że to nasz model społeczny się nie sprawdza. Brak szacunku dla ludzi starszych wiekiem to efekt nie przywiązywania wagi i lekceważenia przez dorosłych tego problemu. To niewłaściwe modele wychowawcze rodziców sprawiają, że nasze najmłodsze pociechy nie potrafią z szacunkiem odnosić się do ludzi dorosłych mając zbyt mało wzorców pozytywnych postaw. Odpowiednie wychowanie w rodzinie jest najważniejszym orężem w walce przeciwko agresji. Romero. A Javier Urra formułuje trafne stwierdzenie, że „Jeśli sami nie narzucimy pewnych wartości naszym dzieciom, będziemy mieli w przyszłości ogromny problem. Nie wolno czekać, aż z ich powodu zacznie cierpieć całe społeczeństwo”.
Zastanówmy się, czy narastający problem agresji przedszkolaków, jeszcze nie na tak wielką skalę jak w gimnazjach, nie powinien być dogłębnie zbadany i czy nie powinniśmy przedsięwziąć konkretnych działań w tym zakresie? Pomyślmy także, w jaki sposób to rozsądnie zrobić, by nie narażać się na śmieszność i niekompetencje.
wersja do druku