Motoryzacja
Samochody
Citroen Jumpy wyglądem przypomina vana, na bazie którego przygotowano wersję dostawczą. Samochód wykorzystuje tę samą płytę podłogową co prestiżowe vany C8, Ulysse i 807. Jumpy prezentuje się elegancko i dynamicznie. Dystansuje nijakiej urody poprzednika, a tym bardziej archaicznego, ale bardzo popularnego, C15. Jedynie wielkie, czarne zderzaki nie dodają szyku, są za to niezwykle praktyczne w codziennej pracy, bo doskonale chronią pojazd przed parkingowymi otarciami.
Jumpy Jumpy’emu nierówny
Nowego Jumpy’ego i jego poprzednika dzieli przepaść. Prekursor wydawał się na tyle mało atrakcyjny, że z polskiej oferty został wycofany w 2006 roku – w czasie, gdy nikt jeszcze nie myślał o następcy. Nowy Jumpy jest nie tylko ładniejszy ale przede wszystkim znacznie większy.
Namiastka vana
Van nie traci nic ze swego uroku, gdy siądziemy za jego kierownicą. Wnętrze nie ma nic z ekstrawagancji aut osobowych Citroëna, ale jest praktyczne i uporządkowane. Aż się prosi o aluminiowe wstawki lub większą różnorodność kolorystyczną plastików deski rozdzielczej, choć do jakości wykonania oraz użytych materiałów nie można mieć zastrzeżeń. Bardzo komfortowe jest miejsce pracy kierowcy. Dzięki wygodnemu fotelowi, umieszczonemu pod ręką drążkowi zmiany biegów oraz sterowaniu radiem tuż pod kierownicą, nie męczą nawet długie podróże.
W ładowni
Ze swojej podstawowej roli auta dostawczego Jumpy wywiązuje się niemal bezbłędnie. Łatwy dostęp do wnętrza i niski próg załadunku pozwalają dowolnymi drzwiami wkładać europaletę.
Specjalne kotwy, umieszczone nie tylko w wyłożonej specjalną płytą podłodze, lecz także na ścianach bocznych, umożliwiają zabezpieczenie towaru. Niestety, nie wszystkie elementy ładowni (np. nadkola) są osłonięte przed uszkodzeniami.
I po co tyle hałasu?
Testowany model napędzany był 2-litrowym dieslem o mocy 122 KM, który jest zestrojony z precyzyjną manualną skrzynią o sześciu przełożeniach. Najniższe przełożenia są bardzo krótkie, co wymaga częstej zmiany biegów, by jechać dynamicznie. Auto rozpędza się do setki w około 13 sekund, to jest jednak okupione dość dużym hałasem. Dodatkowe odgłosy pochodzą z części ładunkowej, która rezonuje po wjechaniu w każdą większą wyrwę. Osłona za przedziałem pasażerskim wykonana jest jedynie z blachy i nie ma izolacji akustycznej. Na pochwałę zasługuje sprężyste zawieszenie – ani za twarde, ani za miękkie.
Decyzja jury, które wybrało testowany model samochodem dostawczym roku, wydaje się słuszna. Co prawda nie ma on powalających na kolana nowinek technicznych, ale ze swych zadań wywiązuje się bardzo dobrze. Zapewnia przy tym kierowcy i pasażerom komfort jeszcze kilka lat temu nieosiągalny w autach dostawczych.
wersja do druku